Portal Wędkarskiego Świata

został przygotowany z myślą o wędkarzach amatorach, jak i o profesjonalistach. Portal jest systematycznie aktualizowany oraz rozbudowywany. Oprócz nowoczesnego wędkarstwa, propagujemy zdrowy styl życia, ciekawe formy rekreacji.



Aktualny numer WŚ

Wędkarski Świat 09/2014

Odwiedza nas 116 gości oraz 0 użytkowników.


Zimowe ryby – okonie, klenie i tęczaki

Marcin Garnek "Zima w pełni": "Pierwszy lód już za nami, czas lekkiego łowienia również. Przyszedł moment, gdy do głosu dochodzi dobry "ruski" świder i wędka z kołowrotkiem.



Sample ImageGdy pokrywa lodowa osiągnie bezpieczną grubość, można zdecydować się na łowienie nieco dalej od przybrzeżnych płycizn. Dodatkowym czynnikiem przemawiającym za łowieniem na głębszej wodzie jest to, że okonie zaczynają się przemieszczać na otwartą wodę. Nie oznacza to jednak, że przy brzegu nie trafimy kilku ładnych sztuk. Moja taktyka polega na początkowym obławianiu znajomych płycizn i powolnym kierowaniu się w stronę głębszych partii jeziora. Wyjątek stanowią górki lub kanty. Jeśli dojście do tych miejsca zajmuje mi dużo czasu, wówczas od razu idę na głębokie. (…)

Dla mnie dobre brania rano kojarzą się z ładną, słoneczną, ale zazwyczaj mroźną pogodą. Z kolei w dzień pochmurny, często z opadami śniegu, okonie brały rzadziej, ale cały dzień. Zawsze w przeddzień wyjazdu na ryby sprawdzam ciśnienie w prognozach pogody. Jeśli jest ustabilizowane, to może być. Jeżeli gwałtownie spada, to niedobrze. Z kolei gdy rośnie powoli, to DOBRZE.

Innym czynnikiem, na który zwracam uwagę, jest temperatura. Jeżeli cały dzień trzymał mróz, to okonie brały najlepiej rano. Jeśli natomiast w ciągu dnia temperatura była bliska lub wyższa od zera, to okonie brały chimerycznie, ale cały dzień. Jak pisałem już wcześniej, nie jest to jednak regułą. Każdy wędkarz ma swoje wytłumaczenie, gdy ryby nie biorą, i teorie, jak tych ryb nałowić.

Używam krótkiej, elastycznej wędki Mikado (dostępnej w sklepach) o rękojeści piankowej lub korkowej. Metalowy uchwyt do kołowrotka owijam taśmą, aby nie marzła ręka. Używam małego kołowrotka wielkości 1000, a nawet mniejszego. Żyłka 0,12–0,14 mm. Mormyszki tylko wolframy, bo szybko spadają i są mniejsze od cynowych czy ołowianych. Na ich haczyk zakładam pinki i białe robaki. Gdy trafiłem na miejsce, w którym były duże okonie, często sprawdzały mi się również małe czerwone robaczki. (…) W tym roku poeksperymentuję z połączeniem pinek ze sztuczną ochotką."

Mateusz Porada "Zimowe igraszki z kleniami": "Jest środek zimy, mróz trzyma mocno, przenikliwy i chłodny wiatr kołysze ogołoconymi z liści gałęziami drzew, dookoła nas tylko śnieg i śnieg. I nadal niemiłosiernie prószy z nieba, jakby już nie mogło przestać. Duża nizinna rzeka zapadła w błogi sen. Woda ma kolor stali. Rzeka przestaje żyć, a nad wodą unosi się gęsta jak mleko mgła. (…)

Uganianie się ze spinningiem za kleniami w okresie zimowym sprawia mi ogromną frajdę. Nadchodzi czas, w którym wielkość łowionych przeze mnie kleni przekracza moje najśmielsze oczekiwania.

Klenie doskonale reagują na spinningowy pokarm o każdej porze roku. Nawet zimą, kiedy mróz szczypie mocno w oczy i ziemia jest skuta lodem, warto wybrać się nad dużą nizinną rzekę w poszukiwaniu grubych, pięknych i medalowych kleni. Jednak aby dobrać się do tych ostrożnych i płochliwych ryb, wędkarz musi spełnić kilka podstawowych warunków.

W tym czasie moimi ulubionymi łowiskami są nizinne odcinki Wisłoka, Wisłoki, Sanu i Wisły. Chociaż mogłoby się wydawać, że każda z tych rzek jest inna i rządzi się swoimi prawami, ja na każdej z nich łowię w podobny sposób. O moim zimowym zafascynowaniu kleniami zadecydował… przypadek. Nigdy nie spodziewałbym się, że klenie tak doskonale reagują zimą na sztuczne przynęty. W lutym 2003 roku łowiłem ładne okonie na trok boczny. Miejscem akcji był ponadkilometrowy odcinek starej faszynowej opaski. Po którymś rzucie perłowym paproszkiem nastąpiło mocne i twarde przytrzymanie. Pomyślałem, że musiałem trafić na zaczep. Nagle nastąpił najbardziej nieoczekiwany zwrot sytuacji. "Zaczep" ruszył w moją stronę. Chwilę później miałem w podbieraku 2-kilogramowego klenia. No i się zaczęło…

Krzysztof Rózga "Tęczowy epizod": "W każdym sezonie wędkarskim zdarzają się dni, w których sprawdzone miejscówki zawodzą, a rozpracowane ryby nie reagują na żadną przynętę. Woda wydaje się martwa. Co wtedy począć? Schować wędki do pokrowców i odłożyć w kąt? Nie, przecież to nie w naszym stylu. A może by tak poddać się komercji…

Z zazdrością wysłuchiwałem opowieści kolegów o holach dużych ryb na muchówki w Czarnej Przemszy. Jest to łowisko specjalne na Śląsku. Rzeka podzielona jest na odcinki – muchowy i spinningowy. Występują tu pstrągi potokowe, lipienie, źródlaki i tęczaki. Te ostatnie są główną atrakcją łowiska, gdyż kilka razy w sezonie prowadzone są zarybienia podrośniętymi sztukami. (…) Jako adept metody muchowej zostałem zaopatrzony przez bardziej doświadczonych kolegów w różnokolorowe nimfy zawiązane na hakach od 8 do 14. Łowiłem metodą dolnej nimfy ze skoczkiem, koledzy zaś metodą żyłkową.

Po krótkim instruktarzu prowadzenia much wziąłem się do roboty. (…) Pomaszerowałem w dół rzeki. Zatrzymałem się w ciekawym miejscu, w którym nurt rzeki jest przytrzymany z jednej strony przez zwalisko gałęzi, przez środek biegnie 1,5-metrowa rynna, a drzewa i krzaki na drugim brzegu blokują dostęp do rzeki, w efekcie miejsce było dostępne tylko z jednej strony. Skoncentrowany prowadziłem zestaw. (…) Nagle poczułem zatrzymanie. Odruchowo zaciąłem, a to, co przeżyłem przez kilkanaście następnych sekund, było piękne. Po zacięciu zdezorientowana ryba podeszła do powierzchni. Zdębiałem. Blisko 50-centymetrowy tęczak dał susa w dół rzeki, zakończony piękną świecą. Kołowrotek chciał się zapalić. Nie mogłem sobie poradzić z rybą, gdyż muchówkę trzymałem może trzeci raz w życiu i nigdy nie miałem na niej takiej ryby. A ona uciekała w krzaki i skakała. Wędka wygięła się do granic wytrzymałości i... wyprostowała się. Tęczak poszedł z muchą. A niech to! Ale urwał! Ale urwał! Koledzy nie dawali mi spokoju. (…)

Łowienie tęczaków na muchówkę w łowisku specjalnym, jakim jest Czarna Przemsza, to doskonała zabawa. Frajda z holu dużych i walecznych ryb niesamowita. Mimo że są to ryby z hodowli, nie trzeba szukać przeznaczenia dla każdej złowionej sztuki. Zamiast kompletu można zabrać jedną rybę, a najlepiej ją także wypuścić. Wcale nie boli. Wiem, bo sprawdziłem. Aha, ostrzegam – muszkarstwo wciąga!"

Radzimy, gdzie szukać oraz jak łowić okonie w pełni sezonu podlodowego. Wędkarzom lubiącym trudne wyzwania proponujemy polowanie na duże klenie ze spinningiem oraz na tęczaki z muchówką. Więcej cennych informacji znajdziecie w tekstach Marcina Garnka "Zima w pełni", Mateusza Porady "Zimowe igraszki z kleniami" oraz Krzysztofa Rózgi "Tęczowy epizod" w "Wędkarskim Świecie" 2/2011 na stronach 16, 22 i 24.





 
Prenumeratę realizujemy od dowolnego numeru zgodnie z życzeniem Zamawiającego.

Co miesiąc dla wszystkich prenumeratorów Prezenty!