Forum

Sposoby połowu konkretnych gatunków ryb - Sandacz

Aquarius - Czw Maj 18, 2006 5:21 am
Temat postu: Sandacz
Czy w Polsce mozna legalnie lapac ryby nie uzywajac wedki? np. z ludki na trolling. Jest to jeden ze sposobow legalnych kture uzywamy na sandacze, nie uzywajac wedek i jest bardzo skuteczny dla kazdego kto sie go nauczy i potrafi wyczuc rybe. A polega natym ze uzywamy specialna szpulke ze stalowa linka do kturej przyczepiamy ciezarek okolo 1/2 kila, powyzej ciezarka 30 cm.przyczepiamy pierwsza przepone (2metry) z przyneta a powyzej tej 30cm. druga dlusza przepone(4metry). Linke czymamy w reku zeby co chwile ciezarkiem udezac w dno rzeki. chodzi oto zeby przynety byly jak najblizej dna bo sandacze siedza na dnie. Ludka jedzie sie bardzo powoli.(slow trolling).
Andrzej Jemioł - Czw Maj 18, 2006 2:00 pm

Witam
Na uprawnienia karty wedkarskiej mozna dokonywac polowu ryb tylko za pomoca wedki. Trolinig (o ile niezakaza go zalkowicie :? ) jest dozwolony rowniez tylko za pomoca wedki. Wiec takie praktyki jak u Ciebie u nas bylyby klusownictwem.
Jeszcze takie pytanie czy takie lowienie sprawia wam przyjemnosc? Jak dla mne niejest to zaciekawy sposob...

POZDRAWIAM!

Aquarius - Sob Maj 20, 2006 7:43 am

Samo przebywanie na wodzie to jusz jest przyjemnoscia (najgorszy dzien na rybach jest lepszym od najlepszego dnia w pracy)a jesli chodzi o lapanie ryb tym sposobem to napewno tez jest przyjemnoscia dla tych co go uzywaja. Tu moze potrzeba wyjasnic ze jadac na sandacze w 99 procentach kazdy ma na mysli zeby zlapac limit sandaczy(5) i niema ruznicy jakim sposobem aby byl legalny. Wiekszosc rybakow uzywa wedki na jiging (gumy). Dzieje sie to dlatego ze jak narazie to ryb nie brakuje, obecnie wiekszosc sandaczy co lapiemy to ryby z rocznika 2003 pomiedzy 15" i 20" ( 40cm i 48cm) wlasnie w ubieglym tygodniu byl artykul w gazecie ze w zachodniej czesci jeziora Erie strona amerykanska jest okolo 35 milionow sandaczy z tego rocznika. Jesli chodzi o samo lowienie ryb dla przyjemnosci to jezdzi sie na mniejsze rzeki gdzie lowi sie przedewszystkim pstragi kturych wiekszosc jest wypuszczana po zlowieniu i tu lowi sie na spining i na muchy.
Krysia0-8 - Sob Lip 01, 2006 12:14 pm

W polsce mozna tylko łowić z wędkom jesli ktos łapie bez wędki już kłusuje a tego nie wolno pod kara grzywny...
Zorba - Pią Paź 06, 2006 3:10 pm

Zorba (Sandacza) trzeba podejść tak żeby myślał że polujesz na szczupaka

tekst starego i znanego wyjadacza :) ) znad wód z warmii i mazur

arti1977 - Pią Lis 24, 2006 8:46 pm

Czy sandacza można łowić na trupka. Jakie jest prawdopodobieństwo złowienia? :roll:
A wogóle jak to zrobić (taki zestaw) :?:

Sandacz - Nie Lis 26, 2006 8:00 pm

Coś słabo przęgldasz fora :P

Proszę
http://wedkarskiswiat.pl/forum/viewtopic.php?t=908

tekcop - Nie Gru 03, 2006 11:20 am

Cóż jeżeli mowa o tej wspaniałej rybie to musze powiedzieć że jeżeli je łapiemu na jesieni to najlepiej na gumy i jak narazie to mętnookie siedzą jeszcze w nurcie o to przykład -złapany przez mojego kolege 1.12.2006 -na Wiśle 61cm 2,15 kg ja niestety tylko podbierałem i co musze wam jeszcze pokazać to zachodzące złońce nad Wisłą
arti1977 - Wto Gru 05, 2006 10:04 pm

Dzięki San-dacz. Postanowiłem to wypróbować ale niestety nic nie wzieło. Może faktycznie pora nie ta. W sobotę spróbuję znowu tyle że na gumy.Jaki kolor polecacie. Chyba biały lub coś zbliżonego. Łowię na zbiorniku powstałym na rzece. :shock:
Michał1590 - Wto Sty 09, 2007 5:55 pm

Można złowić sandacza z brzegu (woda stojąca) na spining. Mi udało się to tylko raz i nie wiem czy był to tylko przypadek.,
Adzio - Wto Sty 09, 2007 9:08 pm

Ja już nie wiem co robię źle... Łowię na Warcie na południe od Poznania. Woda aż pachnie sandaczem, niejednokrotnie bylem świadkiem złapania przez "miejscowych" paru sandaczy. Próbowałem rózne miejsca (od wzorowych sandaczowych główek po burty) i rózne techniki, że o całej gamie przynęt nie wspominając i...nic!! Nie wiem już gdzie popełniam błąd...próbuję z opadu, klasycznie i puszczam po prostu z prądem i zwijam luzy na żyłce. nawet pyknięcia nie miałem...pomocy!!!
Daniel - Wto Sty 09, 2007 11:25 pm

Adzio napisał/a:
Ja już nie wiem co robię źle... Łowię na Warcie na południe od Poznania. Woda aż pachnie sandaczem, niejednokrotnie bylem świadkiem złapania przez "miejscowych" paru sandaczy. Próbowałem rózne miejsca (od wzorowych sandaczowych główek po burty) i rózne techniki, że o całej gamie przynęt nie wspominając i...nic!! Nie wiem już gdzie popełniam błąd...próbuję z opadu, klasycznie i puszczam po prostu z prądem i zwijam luzy na żyłce. nawet pyknięcia nie miałem...pomocy!!!


Poczekaj kolego do czerwca aż się skończy okres ochronny to Ci powiem jak go złowić na rzece.Narazie zapomnij o tej rybie i zacznij kompletować przynęty.Pozdrawiam

Adzio - Sro Sty 10, 2007 10:51 am

No bez przesady...nie mam zamiaru łapać sandaczy w okresie ochronnym. Tylko cały miniony sezon skłonił mnie do wołania o pomoc :) Do czerwca mam czas na przemyślenia :)
Daniel - Sro Sty 10, 2007 11:30 am

Zobacz sobie na Spinningu temat "¤ Sandacz. Wszystko o, gdzie, co i jak....", i jak będziesz miał pytania dotyczące połowu tej ryby metodą spinningową to pisz w tamtym temacie.
Black_ - Wto Lut 27, 2007 4:25 pm

Cześć ja jestem młodym wędkarzem ale mojom ulubioną rybą jest właśnie ''Sandacz''
Jeżdżę na wisłę do Morska i łapę tam właśnie te ryby, ale mie coś irytuje ciągne pięknego Sandacza już przy brzegu a tu chlast ucią mi żyłę 0,20mm.Czy to jest możliwe :?: :?: :?: :?: :?:

Piotr P - Wto Lut 27, 2007 10:14 pm

Witaj.

A czy jesteś pewny że to sandacze??
Może to szczupaki obcinaja Tobie żyłkę?

Jeżeli jesteś pewien że holujesz jednak sandacze to szybciej żyłka peka od przetarcia o np. muszle, kamienie, faszynę.

Pzdr.

Black_ - Sro Lut 28, 2007 1:18 pm

Zyłka była nawet nowa a na pewno ciągnołem sandacza.
Sandacz - Nie Mar 11, 2007 12:04 am

Ja miałem kiedyś przypadek dziwnego zachowania się sandacza pod brzegiem, tarł ryjkiem o kamienie, prawie bym stracił widok wymiarówki. Pierwszej wtedy na spining! :D
Black_ - Nie Mar 11, 2007 2:16 pm

Ja miałem znowu inny, przypadek płyneła uklejka przy
powierzchni sandacz zaszedł ją od przody i chlast ją ogonem :?:

Przemek Szymański - Nie Mar 11, 2007 2:29 pm

Black_ napisał/a:
Ja miałem znowu inny, przypadek płyneła uklejka przy
powierzchni sandacz zaszedł ją od przody i chlast ją ogonem :?:


He , he...
Black oszczędź mnie biednego....

:lol:
:lol:
:lol:

Black_ - Nie Mar 11, 2007 6:01 pm

Na serio tak było przysięgam.A ile to razy sie sandacza za brzuch sie złapie.Sandacz czasami atakuje żeby zabić a nie zjeść
:grin:

Adzio - Pon Mar 12, 2007 1:09 pm

Ja też błagam... :neutral:
Postaw się na miejscu głodnego drapieżnika i pomyśl...czy byś uderzał uklejkę ogonem żeby ją zabić czy od razu byś ją zżarł?

pawelwoblerek - Pon Mar 12, 2007 1:29 pm

Black_ napisał/a:
A ile to razy sie sandacza za brzuch sie złapie.Sandacz czasami atakuje żeby zabić a nie zjeść


Tak black masz rację, że czasami sandacz atakuje żeby może i zabic przyciskając swoją ofiare brzuchem do dna. Taki przypadek występuje głownie w jeziorach kiedy to sandacz ma możliwośc dłużej przyjrzec się ofierze. Prawdopodobieństwo Skutecznego zapięcia takiego sandała za brzuch standardowo uzbrojoną gumą wynosi moim zdaniem jakieś 10% chyba że łowisz na szarpaka. W rzekach taka sytuacja nie ma miejsca gdyż prąd rzeki zmusza sandałka do szybkiej decyzji: atak albo nie.

Pozdrawiam Paweł

Piotr P - Pon Mar 12, 2007 4:55 pm

Black_ napisał/a:
Ja miałem znowu inny, przypadek płyneła uklejka przy
powierzchni sandacz zaszedł ją od przody i chlast ją ogonem :?:


Takie achowanie to zdecydowanie domena bolenia.

Co do przyduszania przez sandacze swoich ofiar to nic innego jak kocia zabawa.
Sandacz lubi tak robic, potrafi leżec na np. płotce kilka minut. Potem podnosi sie i w momencie gdy ofiara chce uciec następuje atak. Odrazu do pyska.
Dodam tylko że przydusza je spodem pyska a nie brzuchem.

Pozdrawiam.

Black_ - Pon Mar 12, 2007 6:48 pm

Tam gdzie ja jeżdże na wisłe jest bardzo dużo drobnicy a szczeguklnie uklejek sandacze i inne ryby mają już ich dość.Nawet jak sie łapie w nocy sandacze to na wszystko oprucz koloru białego (w czerwcu) bo już w innych miesiącach tylko na białe przynęty a najlepiej na duże 12cm kopyto.
włóczykij - Pon Mar 12, 2007 8:33 pm

Z przyduszaniem ofiar przez sandacza do dna to prawda, ale z tym to chyba przegiąłeś:

Black_ napisał/a:
Ja miałem znowu inny, przypadek płyneła uklejka przy
powierzchni sandacz zaszedł ją od przody i chlast ją ogonem :?:


Zastanawiam się gdzie Ty to widziałeś - w akwarium? Bo nie wierzę, że sandacz w jeziorze czy rzece pokazał Ci jak to zachodzi uklejkę od przodu, a później ostentacyjnie wali ją ogonem. :grin:

Pozdrawiam

Black_ - Pon Mar 12, 2007 9:16 pm

Było to zaraz przy główce morze ze 2metry od główki.Naprawde TAK
BYŁO.

mirek - Wto Mar 13, 2007 9:52 am

Black_, tylko nie pisz mi jak w temacie pstraga panie mirku jest pan wielki.Zrozumialem ironie dlatego nie ciaglem dalej dyskusji.W temacie sandacza juz koledzy sie wypowiedzieli i podzielam ich zdanie
włóczykij napisał/a:
Zastanawiam się gdzie Ty to widziałeś - w akwarium?
Moze po prostu wchodzac na wspomniana przez ciebie glowke sploszyles w twoim mniemaniu sandacza baz inna rybe ktora w panice ucieczki faktycznie uderzyla ogonem ta uklejke.To tylko hipoteza a czy jest to prawdopodobne to inna rzecz.Zastanawia mnie jednak cala reszta
Black_ napisał/a:
jest bardzo dużo drobnicy a szczeguklnie uklejek sandacze i inne ryby mają już ich dość.
czyzby im sie przejadly?czy tylko dzialaja im na nerwy swa obecnoscia?
Black_ napisał/a:
Nawet jak sie łapie w nocy sandacze to na wszystko oprucz koloru białego (w czerwcu)
a tu jak widac nienawisc do drobnicy ma tylko charakter przejsciowy :mad:
Daniel - Wto Mar 13, 2007 12:04 pm

Black_ napisał/a:
Ja miałem znowu inny, przypadek płyneła uklejka przy
powierzchni sandacz zaszedł ją od przody i chlast ją ogonem


Black_ napisał/a:
Tam gdzie ja jeżdże na wisłe jest bardzo dużo drobnicy a szczeguklnie uklejek sandacze i inne ryby mają już ich dość.Nawet jak sie łapie w nocy sandacze to na wszystko oprucz koloru białego (w czerwcu) bo już w innych miesiącach tylko na białe przynęty a najlepiej na duże 12cm kopyto.


A czemu w czerwcu nie łowi się na białe :?:
Jak dla mnie to masz Mistrza Black.Żałuję tylko,że ta dyskusja nie odbywa się na spinningu,bo tam bym ją wcześniej zauważył.Hehe

Przemek Szymanski napisał/a:
He , he...
Black oszczędź mnie biednego....


Miałeś rację Przemku.To będzie nasz ulubieniec chyba... :mrgreen:

pawelwoblerek - Wto Mar 13, 2007 12:24 pm

Dajcie chłopakowi spokój. Jego wiek wskazuje, że nie jest jeszcze doświadczony. Może kupi sobie polaroidy to wtedy będzie pewien na 100%.
Daniel - Wto Mar 13, 2007 12:31 pm

Nie no,jasne...My się wcale nie śmiejemy...Tylko jakoś nie mogę sobie wyobrazić,że podpływa sandacz do uklei,obraca się tyłem i daje jej ogonem z liścia.Za co :?: Biedna rybka mała :sad: Niedobre sandacze... :evil:
Daniel - Wto Mar 13, 2007 12:50 pm

Może było tak,że sandacz rozpędził się do uklei i zobaczył Blacka i w ostatniej chwili zawrócił.Ukleja się wystraszyła i uciekła.I to wszystko wyglądało tak,jakby dał jej z liścia ogonem.A uklejka przeżyła.Jeżeli tak było to Black jest bohaterem.Uratował uklejce życie. :wink:
ANGLER-73 - Wto Mar 13, 2007 1:15 pm

A TERAZ BIEDNA WYSTRASZONA RYBKA SIE ZGUBIŁA I NIE MORZE ODNALEŚ DOMU :cry: A RODZICE ROZPACZAJĄ WOŁAJĄC GDZIE JEST NEMO BLACK :mrgreen: NO GDZIE :mrgreen:
Black_ - Wto Mar 13, 2007 2:45 pm

A myślałem żę na tym forum można spokojnie porozmawiać.
Po to napisałem ten post bo myślałem że może mi ktoś to zdarzenie wytłumaczy.Ale sami wydzicie, zobaczyć post, może dla niektórych dziwny post i dobić do dna :evil:

ANGLER-73 - Wto Mar 13, 2007 2:53 pm

SORKA :wink: ALE NIERAZ NA TYM FORUM WIEJE NUDĄ :razz: WIĘC JAK SIE NADAŻYŁA OKAZJA ŻEBY SIE Z KOGOŚ TROCHE POŚMIAC TO WSZYSCY TO WYKORZYSTUJĄ :lol: NIE MIEJ ZALU BO TRAFIŁEŚ NA NAJLEPSZE FORUM W POLSCE :?: Z NIEZŁYMI FACHOWCAMI :!:
pawelwoblerek - Wto Mar 13, 2007 2:56 pm

Black_ napisał/a:
A myślałem żę na tym forum można spokojnie porozmawiać.


Tak na tym forum można porozmawiac i wymieniac doświadczenia. Po to jest forum. Jestem Ci w stanie uwierzyc, wchodząc na główkę spłoszyłeś w odległości 2m od siebie rybę która stała przy powierzchni. Ale nie mogę uwierzyc w to, że w mętnej wodzie widziałeś sandacza który zaatakował uklejkę od przodu i jej ogonem przejechał po łbie. To jest niemożliwe, przynajmniej dla mnie, żeby tak dokładnie wszystko widziec, nawet w polaroidach....
Czasami siedzisz na główce na kamieniu i tuż pod twoimi stopami coś się wyłoży i nie jesteś w stanie powiedziec co to za ryba, a ty tak dokładnie to zdarzenie opisujesz?!
Nikt Ci nie uwierzy i ja Ci też nie wierzę, że sandacz dał uklejce po łbie. Wierzę, że np. sandacz zaatakował skupisko uklei i tyle.

Pozdrawiam

ps. Następnym razem przemyśl dokładnie co piszesz i jak interpretujesz zdarzenia i nie obrażaj się, że ktoś się z ciebie nabija jak wypisujesz takie rzeczy

Black_ - Wto Mar 13, 2007 6:32 pm

Właśnie. a może to był boeń tylko w zielonkawej wodzie wydawał się jak sandacz.Wybaczcie mi za te głupstwa które wypisuje :oops: .Ale chyba po to jest forum żeby tyskutować.Tak jaki najbardziej jest to forum najlepsze w kraju przynajmniej nie jest tak wszystkiego nawalone.A szczegulnie lubie gazete w której terz znajdują się bardzo ciekawe artykuły.
Daniel - Wto Mar 13, 2007 11:16 pm

ANGLER-73 napisał/a:
WIĘC JAK SIE NADAŻYŁA OKAZJA ŻEBY SIE Z KOGOŚ TROCHE POŚMIAC TO WSZYSCY TO WYKORZYSTUJĄ

W żadnym razie się z Black'a nie wyśmiewam.To takie moje poczucie humoru.A z tym,że sandacz mógł się wystraszyć Blacka i spłoszyć przy okazji uklejki to może tak być.Tylko ja to ubrałem w dawkę humoru...
Bez urazy Black...

Sandacz - Sro Kwi 04, 2007 2:55 pm

Niestety Sandacz ma problem z sandaczami z pewnego żwirowsika ;) Wiem że one tam są! Jeszcze nie byłem na tamtym łowisku ale słyszałem że biorą, tylko jest problem z ich żerowaniem, a dokłądniej przynętami. Na żywca są tak delikatne że tylko miejscowi, wprawieni wędkarze potrafią wykorzystać 20% brań!! To bardzo mało, fakt ale sandacze wyciągane z wody są zapinane za bok, na spławik (kukurydze, biale i czerw. robaki), bardzo często również na grunt (kulke proteinową!!!!). Dno 2 m od brzegu jest głębokie na 3 m, spady są ogromne, własnie w nich biorą sandacze, a na środku zbiornika jest wypłycenie do 2m. Pełno jest tutaj dołów pożwirowych, wypełnionych piaskiem czy żwirowatopodobnej materii. na temat dna to byłoby tyle, natomiast kwestia połowu.
Co obrać jako wiodącą metode ? Myślałem popróbować z opadu śląskiego lub warszawskiego*. Czy znacie przynęty np. do gruntówek (spławik, gruntówka denna) wyspecjalizowanych do połowu sandacza?? Myślę tu głównie o rybkach, ewentualnie ich częsciach, lub innych przynętach. Ciężko mi je rozszyfrować, mają całkiem inne zachowanie jak ze zbiornika 300m od niego. Napewno nie tylko ja mam taką zagadkę, więc licze na rady każdego usera! ;)

Do najlepszego miesiąca żerowania sandaczy mam jeszcze dużo czasu, ale musze zacząć rozszyfrować kod sandaczy ze zbiornika Czarna Sędzisowska. Było 2 useró ze Strzyżowa ale się ulotnili. :cry: ;)

Pozdrawiam

ANGLER-73 - Wto Maj 08, 2007 4:18 pm

Od jakiej przynety zaczynacie sezon i w jakich miejscach?



To są moje dzisiaj kupione gumy,jakiego koloru czy rodzaju mi brakuje?

darek - Sro Maj 09, 2007 5:16 pm

ANGLER-73 napisał/a:
To są moje dzisiaj kupione gumy,jakiego koloru czy rodzaju mi brakuje?

Witam jesli moge cos podpowiedziec to chcialem zwrocic uwage na to iz moim zdaniem te duze kopyta sa uzbrojone stanowczo za krotkim hakiem,przez co po uzbrojeniu sa wygiete, szczegolnie te biale co jest widoczne na fotografi,ja duze kopyta zbroje hakami 5/0,a srednie 4/0,jesli moja podpowiedz Cie urazila lub sie z nia nie zgadzasz to przepraszam.Pozdrawiam.

ANGLER-73 - Sro Maj 09, 2007 8:35 pm

Właśnie o takie uwagi i rady mi chodzi,spoko jestem otwarty na nauke i rady :wink:
godek - Pią Mar 14, 2008 7:30 pm

Panowie, czy do połowu Sandaczy musi byc wedka o akcji szczytowej ?? dlaczego wiekszosc uwaza ze parabolik nie nadaje sie ??
Karol.O - Pią Mar 14, 2008 8:00 pm

Dlaczego parabolik się nie nadaje odpowiedź jest chyba prosta nie zawsze poczujesz, zobaczysz tak zwane skubnięcie sandacza i przez to zacięcie jest mało skuteczne na kiju który gnie się na całej swoje długości nie zawsze w odpowiednim momencie można zaciąć.
Na zbiorniku na którym ja łowie na taki kije jeszcze nie udało mi się po prawnie zaciąć sandacza i często były tak zwane puste pobicia,może i nie mam racji bo widziałem wielu doświadczonych spiningistów którym nie przeszkadza to że kije się gnie tu a nie tam ale do tego trzeba mieć spore umiejętności żeby takim kijkiem skutecznie łowić sandały.Ogólnie im sztywniejszy jest kij tym łatwiej się łowi sandacze taka jest przy najmniej moja opinia.Łowiąc na dużych odległościach ciężkimi i dużymi gumami nie zawsze na giętkim kiju poczujesz czy to zaczep czy skubnięcie cwanego sandała.To jest tylko moje zdanie na temat połowu sandaczy w moim zbiorniku mogę się w paru kwestiach mylić ale takie są moje doświadczenie z łowieniem akurat tego gatunku.

ipolo - Pon Lip 14, 2008 9:39 am

Witam,

Przeczytałem dużo wątków na tym forum ale dalej nie wiem. Ponieważ ja spinninguje a z gruntu sandaczy nie łapałem - zdobywam wiedzę, czytając Wasze uwagi ale:

nie wiem tylko jak załatwiacie sprawę sygnalizacji łowiąc w rzece.
Wielu z was pisze o otwartym kołowrotku, by luźno wybierał żyłkę ale jak to ma wyglądać w praktyce gdy mamy do czynienia z prądem rzeki?

(nie chodzi mi o jezioro, tam sprawa prosta: kabłąk otwarty, żyłka luźno.) Chcę połowić na Pilicy, miejsca dla mnie nowe ale raczej są miejscówki sandaczowe tylko jak mam ten zestaw gruntowy ustawić by żyłka była luźno, ale by prąd mi nie znosił zestawu?

A Wy jak łowicie w rzece z gruntu? wędką w ,,niebo"?, płasko?, otwieracie kabłąk?

morrum - Pon Lip 14, 2008 11:09 am

ipolo, ja na Wiśle łowie w ten sposób, że na dolniku wędziska, powyżej stopki kołowrotka daję gumkę recepturkę. Po zarzuceniu gruntówki, najczęściej z główki, napinam żyłkę, po czym otwieram kabłąk i biorę w paluchy małą pętlę żyłki i wkładam ja pod ową gumkę. Jako że jestem osobą niedosłyszącą, nie używam dzwonków a na szczytówkę zakładam świetlik. Branie sandacza jest dość agresywne i wyrywa żyłkę spod recepturki a jednocześnie widać je na szczytówce. potem to już chyba wiadomo co robić :razz: Innym patentem, mniej praktycznym, jest po zarzuceniu odkręcenie pokrętła hamulca maksymalnie, ale już nie stosuje tego sposobu, bo jest zbyt kłopotliwy i zawodny.
Z czasem rozwinąłem metodę z gumką w taki sposób, że wędzisko po rzucie ustawiam pionowo a przed podpórkami do wędziska mam na krótkim patyku i sznurku zamocowaną bombkę z kulkami (taką jak przy gruntowych połowach w wodach stojących) w taki sposób, że jest ona na wysokości kołowrotka i po otwarciu kabłąka żyłka pozostaje napięta. Przy braniu bombka odpada i sandacz wysnuwa żyłkę bez oporu.
Mam nadzieję, że wyjaśniłem to w miarę zrozumiale... :roll: jeśli nie, to załączam rysuneczek (jeszcze bardziej zakręcony), na którym przedstawiam obydwa sposoby jednocześnie (stosować tylko jeden na raz :razz: ) i nie śmiejcie sie proszę :lol: :mrgreen:

Sandacz - Pon Lip 14, 2008 12:47 pm

Jako dodatkowy sygnalizator można zastosowac jeszcze kosteczke ze styropianu.
Nakłada się ją jak śrucinę przez wycięty rowek. Widzimy wtedy dokładnie ile żyłki wyciągnęła ryba.

Opisywałem to kidyś w tym wątku.
http://wedkarskiswiat.pl/...php?p=7423#7423

morrum - Pon Lip 14, 2008 1:26 pm

Sandacz, na rzece ten styropian tylko przeszkadza, popłynie sobie z prądem jak chce uniemożliwiając lub przynajmniej utrudniając prawidłowe zacięcie, na wodzie stojacej moze być, na rzece w żadnym wypadku niestety :???: .
Sandacz - Pon Lip 14, 2008 2:10 pm

Nie rzucasz chyba zestawu na 200 m :lol:

Na Wisłoku bez tego jest nawet troche gorzej.
Nigdy sandacz nie odpływa na tyle dużo że styropian unoszący żyłkę nad wodą przeszkadza. Nigdy też nie łowiłem sandacza w maxymalnym nurcie. Kluczowe w tym wypadku wydaje mi się zacięcie. :)

ipolo - Pon Lip 14, 2008 3:00 pm

dzięki, posprawdzam, pewnie recepturka wystarczy. Bardzo dziękuje za te sposoby. To na martwą w weekend połowie.

Nigdy tam (w Pilicy) nie łowiłem Sandaczy......popróbuje, zobaczymy :-)
Będę łowił między od Białobrzegami w górę aż za Tomczycami. Miejscowość Osuchów, tam z działki mojej narzeczonej mam najbliżej.... i jakoś w miarę wygląda

Łowiliście w tych okolicach? zna ktoś z Was Pilicę.....dla mnie jest prawie nieznana. Ale z racji tego, iż czasami tam przebywam to postaram się dobrze ją poznać
(a może sumek podejdzie....?) Nie wiem czy tam występuje ale sądzę, że na nie małą rzekę i blisko co by nie mówić Wisły - podejrzewam, że być musi

morrum - Pon Lip 14, 2008 3:36 pm

Sandacz napisał/a:
Nie rzucasz chyba zestawu na 200 m :lol:


Nie, ale najczęściej łowię za przelewami, w warkoczach, nurt jest na tyle silny, że po kilkunastu sekundach styropian byłby za ciężarkiem, a nie o to chodzi. Tobie może sie to sprawdza, zwłaszcza na wodzie stojącej. U mnie się to nie sprawdzi, uwierz :smile: A zarzucam na około 30 metrów.
W zeszłym roku miałem sandacza, który po braniu zszedł z nurtem, lekko w środek rzeki na jakieś 50 metrów, z takiego dystansu zacięcie na elastycznej żyłce jest loterią, a ze styropianem było by jeszcze gorsze ( i tak się spiął pod nogami :razz: ). Nie bardzo widzę sens takiego dodatku, widzę gdzie odpływa ryba, ale przy szybszym nurcie styropian spłynie w dół a jeśli sandacz go poczuje to puści rybkę, nie przekonasz mnie do tego rozwiązania :smile: A jeśli Tobie sie sprawdza to okej :grin:
Pozdrawiam.

Sandacz - Pon Lip 14, 2008 3:54 pm

Czasami to pływanie żyłki ze styropianem można wykorzystać, a czasami to przeszkadza. Troche teoretyzuje o Twoim łowisku, ale jeśli styropian wyprzedzi ciężarek można nabrać troche luzu na żyłce, ale to może uniemożliwic dobre zacięcie. :)

Najlepiej można to wytłumaczyć tym :
Cytat:
Nie, ale najczęściej łowię za przelewami, w warkoczach


Nie da rady nawet próbować z argumentacją na takim łowsiku. :D

EGO - Sob Lip 26, 2008 10:44 am
Temat postu: Sandacz na trupka
Witam wszystkich kolegów po kiju.Jestem nowy w waszym świecie i z wielką pasją obserwuję na wszystkich forach temat połowu sandacza na trupka.Metodę poznałem a reszta pewnie jest szczęściem :cry: Mieszkam nad 13 ha zbiornikiem,dno muliste,głębokość od metra przy wpływie do około 2,5 przy tamie,bez dołów i wygrzbieceń,po prostu stół. Sandacze są i to konkretne okazy,a zmierzam do tego,że wszędzie piszą,że sandacz robi odjazd na kilka lub kilkanaście metrów po czym robi stop (pewnie łyka ofiarę) i następny odjazd i wtedy zacinamy rybę.Ok.Ale ja np takich brań nie mam.Zgadza się pierwsza cześć tzn wczorajszy przykład-jest branie i wysnuta żyłka,a dokładnie około 80 m i gdzie mu tam się zatrzymać,było zacięcie bo jeszcze trochę to żyłki by zabrakło i nic jak zawsze.Tylko go poczułem,że jest niezła sztuka.I tak jest zawsze i nigdy nie odpływa na parę metrów jak wszędzie piszą więc co tu zmienić by było tak jak w książkach,filmach itp,itd.Albo po prostu ich kaprys na tym zbiorniku.Bym zapomniał,jest zakaz spiningowania na tym zbiorniku.Pozdrawiam wszystkich wędkarzy i może ktoś mi udzieli jakiś rad :?:
wiesiek12 - Sob Lip 26, 2008 1:35 pm

Dam ci rade załóż kotwicę i na 90% zatniesz zębacza jak będzie odchodził z przynętą.
pawel24 - Sob Lip 26, 2008 2:32 pm

Tak jak Wiesiek pisze kotwiczka i to najlepiej blisko ogonka , niewielki odjazd na kilka metrów , żyłkę trzymaj leciutko między palcami - będziesz czuł co robi , po kilku - kilkunastu metrach solidne zacięcie i musi siedzieć . Oczywiście kotwiczka a nie kotwica .
Możesz też założyć sam ogonek , czyli połowę rubki .

EGO - Sob Lip 26, 2008 7:22 pm

Dziś znowu się wybieram na nocnego drapieżce i napisze czy modyfikacja zestawu się powiodła (jeśli będzie branie).Zawsze zaczepiałem za pyszczek a dokładnie to przewlekałem haczyk tak jak uzbrojone jest np kopyto,teraz muszę zrobić to od strony ogonka więc po to się tu zalogowałem by się uczyć..Połamania kiji..
EGO - Nie Lip 27, 2008 4:10 pm

Podsumowując dzisiejszą noc-4 brania z odjazdami,2 żywce zdjęte z kotwiczek po uderzeniu powierzchniowym,zjazd o 5 rano,wynik-6:0 dla nich.Wiem,że to brak doświadczenia bo nie mam takich kolegów co powiedzą zrób tak a nie tak więc działamy dalej i pewnie sezon jak zwykle zakończę wynikiem zerowym :neutral: Ale nadzieja jest.Na domiar tego brania były na typowego trupka z dna a ze styropianem w pyszczku nawet nie zapytał.Trudno i uczymy się dalej.
wiesiek12 - Nie Lip 27, 2008 7:55 pm

Napisze ci jak ja mam zbudowany zestaw i jak mocuję przynętę. Na linkę zakładam krętlik z agrafką -będzie służył do mocowania obciążenia do końcalinki mocuję na stałe drugi krętlik z agrafką do której założony jest przypon z plecionki 0,25mm i długi na 80 cm kotwiczkę mocuję pod płetwą grzbietową a ogonek wiążę grubszą nitką do przyponu aby rybka nie ustawiała się bokiem na łowisku ciężarek-oliwka lub paluszek od 15 gr do 45 gr im cięższy ciężarek tym tym wiecej pustych brań przynęta-ukleja- stynka filet z świeżej ryby płoć,krąp,lub śledż on ma bardzo intensywny zapach i sandacz napewno bardzo szybko go znajdzie ryby niemoą być mrożone tylko zchłodzone.Życzę połamania .
Bahram - Wto Sie 12, 2008 5:01 pm

Hej i witam wszytkich na tym forum.
Mam pytanie odnosnie gruntowego polowu sandaczy i sposobu jaki narysowal, przedstawil morrum.


Czy mozna do tego jakos dolozyc elektroniczny wskaznik bran ?
Probowalem jakos to zmontowac no i pojawia sie problem.
Jak tylko zylka wyjdzie z gumki to nie jest juz tak naprezona i nie dokladnie idzie przez wskaznik, co powoduje ze on nie brzeczy :D
Chce wedkowac w nocy na wisle i bardzo by mi to pomoglo bo nie wyobrazam sobie siedziec cala noc wpatrzony w swietliki a skoro mam juz te elektroniczne to dobrze bylo by je urzyc.
Macie jakies pomysly?
PS. Przy okazji polowu sandacza moze tez udezyc sum wiec musze to wszystko dobrze przygotowac.
Dzieki za odpowiedzi.

przemekk3101 - Sro Sie 20, 2008 9:56 am
Temat postu: SYGNALIZATOR BRAŃ NA SANDACZA
Witam. Chciałbym zapytać się jaki jest najlepszy sygnalizator brań na sandacza. Czy mogę używać elektronicznego sygnalizatora, czy może bąbkę jak na rybę spokojnego żeru...czytałem o tych gumkach recepturkach ale niebardzo rozumię na czym ten sposób polega...POZDRAWIAM
morrum - Sro Sie 20, 2008 10:25 am

Jak większość wędkarzy wie, sandacz łowiony na naturalne przynęty zachowuje ostrożność podczas brania. Jego pierwsze uderzenie w przynętę jest dość agresywne, ale po nim następuje etap właściwego łykania przynęty, podczas którego najmniejszy opór zniechęca drapieżnika do konsumpcji i pozostawia on taki trefny kąsek. Aby zapobiec wyczuwaniu oporu przez sandacza (najczęściej najpierw ryba odpływa kawałek od miejsca w którym wzięła i dopiero wówczas połyka pokarm, podobnie jak szczupak) stosuję się przy łowieniu gruntowym wolny bieg szpuli jak w wędkarstwie karpiowym, albo otwiera się kabłąk. Sprawa wygląda prosto, kiedy łowimy w wodzie stojącej, tu tylko wiatr może nam nieco żyłki wywlec z otwartego kołowrotka, elektroniczny sygnalizator w takiej sytuacji jest idealny. Tutaj też sprawdza się metoda proponowana przez Sandacza, z kostką styropianu na żyłce przy szczytówce. Jednakże przy łowieniu w rzece o silnym nurcie trzeba żyłkę jakoś przytrzymać a jednocześnie umożliwić sandaczowi bez oporowe jej wysnuwanie. I tu właśnie do akcji wkracza gumka, bądź preferowana przeze mnie bombka, które przedstawiłem na schemacie. Przytrzymują one żyłkę, by nie zjeżdżała samoczynnie z kołowrotka z otwartym kabłąkiem, natomiast sandacz biorąc wyrywa ją spod gumki czy spomiędzy kulek bombki (agresywne pierwsze uderzenie, które zresztą nie musi być wcale mocne) i potem już ma całkowity luz i swobodę wysnuwania linki i nie podejrzewając podstępu połyka przynętę.

Pomaga świetlik umieszczony na szczytówce, który pokazuje pierwszy moment brania i również się kiwa podczas swobodnego odjazdu. Ja daję też świetlik na bombce, jak opadnie na ziemię oznacza to branie. Wówczas podchodzę do wędziska, wyciągam je z podpórek i palcami kontroluję żyłkę, gdy sandacz się zatrzyma, nawijam luźną żyłkę, aż do lekkiego, minimalnego napięcia, oczekuję aż ponownie ruszy i wówczas tnę.
Oczywiście można na szczytówce umieścić dzwoneczek dla lepszej sygnalizacji dźwiękowej, ja tego nie robię ze względu na wadę słuchu. Można też umieścić wędkę opierając ją o odpowiednio ustawiony sygnalizator elektroniczny, przynajmniej w teorii, bo nigdy tego nie robiłem.

Na koniec wywodu mała uwaga i sugestia. Niektórzy zadają pytania czy można założyć inny sygnalizator, bo nie chce sie całą noc gapić w szczytówkę. Oczywiście, że można, to zależy tylko od Waszej pomysłowości i wyobraźni, tylko pozostaje pytanie, po co jechać na ryby, jeśli wędka ma leżeć gdzieś z boku i sama łowić? Ja nie wyobrażam sobie nocki polegającej na zarzuceniu 2 gruntówek-samołówek i zajmowaniu sie czymś innym, to już nie jest wędkarstwo. Bahram w Twoim przypadku, jeśli chcesz łowić z elektronicznym sygnalizatorem na rzece, to albo zainwestuj w kołowrotek z wolnym biegiem i nie baw się w otwieranie kabłąka, a jedynie włącz wolny bieg po zamocowaniu żyłki pod gumką. Innym rozwiązaniem, jak już napisałem nie stosowanym już przeze mnie, jest maksymalne odkręcenie hamulca w kołowrotku. Efekt podobny jak przy wolnym biegu, ale przed zacięciem musisz otworzyć kabłąk, dokręcić hamulec do odpowiedniego poziomu, zniwelować luz i zaciąć, więc jest to trochę kłopotliwe, zwłaszcza przy przednim hamulcu.
No i czytajcie dokładnie tematy, ten post, będący odpowiedzią na post przemkka3101 jest już powtórzeniem informacji zawartych w temacie, mam nadzieję, że pomoże rozwiać wątpliwości :smile:

Pozdrawiam.

BatistA - Czw Wrz 11, 2008 9:11 pm

mam pytanie odnośnie gatunku ryby jaką jest sandacz, mianowicie chodzi mi o to dlaczego niektórzy wędkarze mówią, iż nie stosuje sie stalki np.wolframowej przy spinningowaniu za sandaczem i twierdzą, że jest to zbyteczne bo sandacz nie przegryzie żyłki. czy to prawda ?
Karol.O - Czw Wrz 11, 2008 9:25 pm

Powiem tak mi się ani razu nie zdarzyło żeby nawet 90cm mętnooki przegryzł żyłkę one maja szpikulce a nie ostre zęby .
Po pierwsze sandacz widzi i ma super rozwinięty zmysł czucia pyskiem :mrgreen: minimalne ukłucie lub poczuty opór i zostawi trupka pociągnie metr i możesz czekać do rana i już nie weźmie chyba że inny podpłynie,wyczuje stalkę wolfram i od razu wypluje są cwane i już.

morrum - Czw Wrz 11, 2008 9:27 pm

Sandacz ma zęby, ale jego zęby nie maja ostrych krawędzi, tak jak to jest u szczupaka, są to raczej igły, podobne do zębów pstrąga na przykład. Nie przetną żyłki, co najwyżej po bardzo długim holu, a sandacz nie należy do najwaleczniejszych przeciwników, mogą postrzępić plecionkę, podobnie, ale słabiej, jak tarka suma. Przypon stalowy czy wolframowy jest wiec zbyteczny, jeśli nie ma w pobliżu szczupaka. Oczywiście są też tacy, którzy twierdzą, ze sandacze obcinają żyłkę, ale to wątpliwe, raczej to szczupaki lub osłabiona linka bądź węzeł pęka.

Pozdrawiam.

P.S. Thor? :razz:

Jajko - Wto Gru 02, 2008 7:32 pm
Temat postu: Sandacz z małych rzek.
Witam.
Chciał bym poprosić o pomoc fachowców sandaczowych. Od przyszłego sezonu chciał bym częściowo zmienić łowisko. Według tego co zaobserwowałem i słyszałem na Brdzie jest dużo więcej ryby niż na rodzimej Wiśle.. Interesował by mnie głównie sandacz i tu się rodzi moje pytanie. Jak go znaleźć w tak stosunkowo nie wielkiej rzece na odcinku praktycznie miejskim? Na Wiśle po części mi się to udało, dziurki i rynienki za główkami, kanty itp. Ale na Brdzie, gdzie nie ma żadnych główek nie wiem nawet jak się za to zabrać. Przypuszczam, że sandacz będzie stał w dołkach, rynnach itp. Ale jak je znaleźć w rzece bez główek...?

Z góry dzięki i poniżej zamieszczam parę zdjęć Brdy : )

morrum - Wto Gru 02, 2008 7:54 pm

Alex, ja rozumiem, ze pod nosem mamy Wisłę, ale Brda nie jest małą rzeką :twisted:
Okonia złowiłeś koło Tesco, tam zaraz przy moście, mniej więcej do miejsca gdzie masz fotę jest znana miejscówka sandaczowa. Kolejną jest Ujście Kanału Bydgoskiego do Brdy. Również Tor Regatowy i ostatni odcinek Brdy przed nim, na Łęgnowie darzą sandaczami. Cały miejski odcinek charakteryzuje się brzegami równiutko "upiększonymi" betonem, zaś na dnie są kamienie i muł. Latem obrośnięte makabryczną ilością wszelkich wodorostów, szczególnie skrętnic i innej "wodnej trawy".

Jajko - Wto Gru 02, 2008 10:00 pm

Dzięki : )
Słyszałem właśnie, że okolice Tesco są sandaczowymi miejscówkami, lecz ostatnio gdy byłem w w tych okolicach rozmawiałem ze spinningistą polującym na nocne sandacze. Mówił, że pod Tesco jest bardzo zarośnięte letnią porą. A może chodziło Ci o odcinek na przeciwko tak zwanego Gryfu? Pod działkami? Pewien spławikowiec opowiadał mi jak wieczorami sandacze i sumy gonią tam za ukleją.
Dzięki jeszcze raz :) : )

M4CieK - Pią Sty 09, 2009 1:17 pm

Witam

Ostatnio rozmyślając na temat Sandacza , zauważyłem że ta ryba nie dorasta do dużych wielkości , łowi się ją u mnie w porcie , do I mostu na Parsęcie idąc w góre rzeki. Mimo iż siedziałem bardzo dużo w porcie , wędkowałem tam wiele to największy jakiego widziałem to 1.7 kg , ja osobiscie złapałem 52 cm i 1 kg. Nie wiem natomiast czemu nie ma tutaj większych sztuk , jak wiadomo to sandacze żyja w morzu , tutaj wpływają , czy to możliwe aby te większe sztuki nie miały zamiaru tu przypłynąć? Czy może to jakaś odmiana sandacza... ?

M4CieK - Sob Sty 10, 2009 8:33 pm

mastinho napisał/a:
Witam!
Maciek jak wiesz byłem w zeszłym roku w Kołobrzegu:) i jak rozmawiałem z wędkarzami to jeden pochwalił mi się dzień wcześniej złowionym sandaczem 3,5kg.Opowiadał, że złapał go tam przy 3chyba moście tam gdzie był młyn jakiś czy coś więc na Parsęcie sandacz jest(i to całkiem ładny):)Swoją drogą denerwowało mnie starsznie to ,że wszyscy(prawie w 80%)wędkarze jakich tam spotkałem łapali na minogi które są pod ochroną!!!!Ale się dziwię jak niektórzy mi powiedzieli, że od 30lat nie byli sprawdzeni:/ ale to są polskie realia właśnie...
pzdr Wojtek


Na minogi że tu łapia to standart
To zapewne spotkałeś jednego z tych wędkarzy co po wypicu trunku łapia wieeeeeeeelkie ryby , ja łapałem naprawde dużo w porcie i nie widziałem takiego sandacza , taki poprostu nie ma.

Bartek p4 - Sob Sty 17, 2009 7:29 pm

Moją ulubioną techniką na sandacz jest jig. Myślę że nie muszę tłumaczyć bo widzę tu doświadczonych wędkarzy :wink: .Dobrą techniką na sandacz jest założyć na haczyk filet rybny :razz: dobry z krąpia lub leszcza. ;]
Polecam i pozdrawiam :mrgreen:

Bartek p4 - Sob Sty 17, 2009 7:36 pm

A zapomniałem dodać, że dobry też jest system drachkovitch i drop shot, ale niedawno gości u nas w Polsce :grin:
spinningista2 - Sob Sty 17, 2009 8:55 pm

a ja do połowy sandaczy tylko i wyłącznie używam takich gum żadnej innej kolorystyki u mnie na jeziorze a była testowana na 3 jeziorach i wszędzie furora zrobiłem zdjęcie z komourki ale jak dokopioe się w szafie do cyfrówki to pokaże wam sandacze które złapałęm na tą gumę
bronek - Sro Mar 18, 2009 5:55 pm

Koledzy powiedzcie czy np haczyk karpiowy nr3 bedzie dobry na założenie martwej rybki na sandacza czy np. haczyk nr2 ? Podobno też niedobrze mieć za duży hak na sandacza gdyż może wypluć przynęte Jaka wielkość martwej rybki powinna być (maxymum) Lepiej płotke okonka może uklejke? Zacinać w tedy kiedy po braniu wybiera żyłke ze szpuli zatrzyma się i znowu idzie? Jak bym zacioł przy pierwszym wyciąganiu żyłki lub po zatrzymaniu się branie było by puste? wiem że dużo pytań ale z góry dziękuję
adrianos - Sro Sie 26, 2009 7:38 pm

Gdzie o tej porze roku może przebywać sandacz? Na płytkiej wodzie, czy na głębokiej blisko brzegu czy daleko? Zaznaczam że łowię na stawach na żywca. I jeszcze jedno pytanie. Czy to prawda, że sandacz żywi się 2 razy dziennie? Czytałem gdzieś o tym. Pisali że pierwszy raz poluje z rana, a potem pod wieczór.
Mariusz p-ce - Sro Sie 26, 2009 9:26 pm

bronek, nie jestem specjalista wiec nie musisz sie kierowac moim zdaniem lecz uwazam ze hak dobieraj do przynety a nie do ryby zeby nie byl za maly ani za duzy, msuisz Ty zdecydowac.Zalezy gdzie, na jakim lowisku na tym moze lepsza byc plotka na drugim uklejka czy karas. Zacinac- akurat z tym to sam neiwiem ale uwazam ze to 30sekuund powinlo sie odczekac.

adrianos, To zalezy szukaj go popatrz gdzie gania drobnice jezeli to staw to spokojnie mozesz sprawdzic w wielu miejscach i zobaczysz gdzie sa lepsze efekty. ; )

Jajko - Sro Sie 26, 2009 10:14 pm

Sandacz nie żywi się 2 razy dziennie. W dzień stoi pochowany po przegłębieniach itp. (mowa o rzece) i atakuje rybki które kręcą się koło niego, z tą łowi się je w dzień. Nocą wychodzi na płycizny w pogoni za ukleją.
Domino - Nie Mar 14, 2010 2:09 pm

Czy wedka 3m 100g spisała by się do polowu z łódki na splawik z gruntu na filecika ? :wink:
halwa2804 - Wto Cze 15, 2010 10:29 am
Temat postu: Zacinanie sandacz
Witam wszystkich,chciałbym się dowiedzieć w którym momencie zaciąć sandacza gdy łowie na zestaw w którym plecionka przeciągnięta jest przez całą rybkę i na końcu jest kotwiczka,liczę na wypowiedzi ludzi którzy się naprawdę na tym znają z góry dziękuje za odpowiedz:)
Karol.O - Wto Cze 15, 2010 11:52 am

Wszystko zależy od wielkości rybki czyli uśrednić 10cm ma i sandacze w tym zbiorniku mają np 60cm w górę czyli jeśli uzbroisz hakiem od strony głowy przewlekając od strony ogona całą rybkę zacinasz dopiero przy 2 odjeździe czyli po stopie.
Jak większość wie na niektórych zbiornikach sandacz bierze na 2 raz czyli za pierwszym razem łapie rybkę przez bok i z nią troszkę odpływa następnie staje i obraca ją głową w stronę gardzieli po 2 odejściu powinno nastąpić zacięcie zaraz po wykonaniu odjazdu.
Sandacz ma to do siebie że to nie jest szczupak i potrafi w ekspresowym tempie pozbyć się trupka z pyska jak mu coś nie spasuje no chyba że nastawiasz się na kluski które biorą jak głupie i nie trzeba się tak pacykować.
Jeśli pozyskasz na prawdę małe trupki możesz zacinać już przy pierwszym odjeździe bo on takiego małego 3-5cm to połyka na raz.
Jeśli łowisz na rzece zacięcie teoretycznie powinno nastąpić po wysnuciu 3-4m.
Druga sprawa na sandacza wcale nie jest potrzebna plecionka bo on nawet z żyłka nic nie zrobi od razu mówię odradzam kołowrotków z wolnym biegiem lepiej po staremu z otwartym kabłąkiem ja mam mizerne efekty jak łowie z wolnym biegiem bardzo często po wysnuciu 1-2m sandacz zostawia bo poczuł opór może to jest specyfika zbiorników w mojej okolicy albo tak jest też wszędzie.

halwa2804 - Wto Cze 15, 2010 12:17 pm

Rybka ma około 4-5 cm,więc postaram się zrobić tak jak napisałes,zaciąć niebawem po braniu,zobaczymy co będzie,używam kołowrotków z wolnym biegiem ale wiem z doświadczenia że nawet ten niewielki opór który stawiają jest za duży dla sandacza,więc otwarty kabłak i gumka recepturka,jak myślisz do tego zestawu hak czy kotwiczka :?: pozdrawiam
Karol.O - Wto Cze 15, 2010 12:39 pm

W mojej okolicy mało kto używa kotwiczek każdy haków takich długich coś w stylu węgorzowych lub do stremera.Jak będziesz łowił ma mulistym dnie to proponuje napakować do pyska trupka styropianu żeby się ciut nad dnem unosił.
Jak za późno zatniesz a złowi ci się klusek to niestety bardzo prawdopodobne że przy takiej wielkości trupku będzie go miał tak głęboko i nie przeżyje i po wypuszczeniu kipnie niebawem wiec zastanów się na większymi trupkami wybór należy do ciebie,tu jest największy minus małych trupków :(

halwa2804 - Wto Cze 15, 2010 12:58 pm

cześć, więc dziś spróbuje zrobić jedną wędkę z kotwiczką drugą na hak,haków używam gamakatsu nr.1,poza tym te wcześniejsze sandały co łowiłem wracały do wody w należytej kondycji :wink: dziś sprawdze czy jest jakaś różnca w braniach i przy zacięciu,jutro napisze,pozdrawiam :smile:
halwa2804 - Sro Cze 16, 2010 4:18 pm

witam,miałem tylko jedno branie,troszke mniej niż ostatnio,niewiem jak to zrobil ale po zacieciu ani rybki na haku ani na przyponie dzis tez ide wiec moze bedzie więcej brań to wkońcu przetestuje,dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam :mrgreen:
ariel - Nie Cze 27, 2010 5:05 pm

:wink: Cześć mam pytanko?
Czy łowiliście kiedyś sandały nocą w pełni księżyca?
I czy warto się wybrać?

halwa2804 - Nie Cze 27, 2010 5:28 pm

cześć Ariel,ja łowiłem i miałem tak samo brania jak podczas innych faz księżyca,pozdrawiam :wink:
ariel - Nie Cze 27, 2010 7:58 pm

:wink: Dzięki za odp.po prostu się pytam ,bo mam małe doświadczenie z sandaczami.
Z węgorzem nieco wieksze a w pełni księżyca węgorze nieżle brały ale to już inny temat.
Jutro mam zamiar sobie zapolować za sandałkiem nad jeziorkiem nocą .Pozdrawiam.

Filips - Nie Lip 11, 2010 1:05 pm

Jak myślicie czy w taka pogodę (bardzo wysoka temperatura) mogę się spodziewać brań sandacza? Prawdopodobnie będe jechał nana sandacza od 17 do 9 rano.
morrum - Nie Lip 11, 2010 1:17 pm

Jeśli dobrze dobierzesz miejsce i metodę połowu, to brania w nocy masz niemal pewne :wink:
Filips - Nie Lip 11, 2010 1:37 pm

morrum napisał/a:
Jeśli dobrze dobierzesz miejsce i metodę połowu,

Na pewno będe miał rozłożone gruntówki z martwą rybka. Ewentualnie tata będzie ich pilnować a ja pójdę ze spinem. Miejsce też mam w miarę dobrę bo wiem że sandacz się tam trzyma.

włóczykij - Nie Lip 11, 2010 2:56 pm

Filips napisał/a:
Na pewno będe miał rozłożone gruntówki z martwą rybka. Ewentualnie tata będzie ich pilnować a ja pójdę ze spinem.

Zanim pójdziesz ze spinem wyjmij z wody swoje gruntówki.

lawdzoj82 - Nie Lip 11, 2010 9:45 pm

Dokładnie :wink: Widzę kolega regulaminu nie zna :wink:
morrum - Nie Lip 11, 2010 10:07 pm

Radowan, jeśli Ojciec wędkuje, posiada kartę wędkarska i zezwolenia, to może łowić na 2 wędki. Jeśli młody łowi na 2 gruntówki, to może je zostawić pod opieką ojca tylko wówczas, gdy ojciec sam nie wędkuje a ma uprawnienia i wówczas to on przejmuje te kije a młody idzie pospinningować. W takiej sytuacji Syn łowi na spinning a Ojciec na 2 gruntówki.
Pamiętaj, że można łowić na 2 wędki "zwykłe" lub na spinning. Jedno wyklucza drugie.
A nie sądzę, by wędkarz siedział nad woda tylko po to, by od czasu do czasu "popilnować" wędek syna ;) A ojciec tak samo jak i syn może łowić na 2 wędki, a nie na 2 swoje i jeszcze na doczepkę na 2 syna bo ten poszedł ze spinnngiem pomachać.
Jeżeli natomiast Tata (czy jakakolwiek inna rodzina) nie ma uprawnień do wędkowania, to nie ma żadnego prawa do "pilnowania" kijów syna.

Dla mnie to oczywista oczywistość i nie widzę powodów, dla których wyszła ta dyskusja.

Filips - Pon Lip 12, 2010 1:05 pm

Witam.
Tak jak mówi morrum mój tata ma kartę wędkarską jednak jeżdzi z nami by odpoczywać. Oczywiście umie wędkować, więc w takich sytuacjach gdy się nic nie dzieje, ryba nie bierze, on sobie siada przy wędkach i pilnuje :wink: a ja idę pospiningować. :wink:

morrum - Pon Lip 12, 2010 1:10 pm

Dla Radowana ;)

RAPR rozdz.2 §1. pkt 10. napisał/a:
Członek PZW ma prawo udostępnić współmałżonkowi jedną ze swoich wędek do
wędkowania, w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu, bez
konieczności uiszczania przez współmałżonka składki członkowskiej oraz składki na
ochronę i zagospodarowanie wód. Powyższe ma wyłącznie zastosowanie przy
wędkowaniu dopuszczającym łowienie na dwie wędki.

Domino - Pią Paź 29, 2010 3:43 pm

Sluchajcie ! Jezdze nad taki fajny zbiornik gdzie jest duza populacja sandacza i okonia. Bardzo trudno jest dorwac miejscowke z brzegu ( nie posiadam jednostki plywajacej) zeby bylo chociaz te 2 m. I moje pytanie sie tyczy tego czy mozna zlapac sandacza na wodzie około 0,5m - 1m ? A jak mozna to bym chcial wiedziec najlepsze techniki na taką wodę. :lol: Z gory dzieki :)
Janusz Wideł - Pią Sty 21, 2011 5:05 pm

Pewnie że można złowić sandacz na wodzie metrowej, pod warunkiem że łowisz latem i w nocy.Nocą drobnica chowa się przed sandaczami na płytką wodę szczególnie warto łowić na płytkich plażach w pobliżu latarni .Tam najwięcej jest drobnicy pod brzegiem i oczywiście dla nas bezpieczniej nie wpadniemy w dziurę czy coś w tym rodzaju.Nie trzeba też używać latarki której światło płoszy sandacze żerujące po płytkiej wodzie.Najlepszą przynętą w takich warunkach jest powierzchniowy wobler 7-9 cm.
morrum - Pon Kwi 11, 2011 12:04 pm

Na prośbę Daniela, choć do sezonu jeszcze jakieś 7 tygodni ;)

Grisha napisał o zbiorniku, w którym są następujące warunki :
Grisha napisał/a:
płytki, dość mocno zarośnięty zbiornik ... w sezonie od lustra wody do dna (dywanu roślin) jest jakieś 50-70-90 cm ... przejrzystość woda słaba

i wspomniał o sandaczach w nim bytujących... Jak by się do nich dobrać? Najprostsze rozwiązanie to martwa rybka na zastawie spławikowym. Ale przecież nie o najprostsze nam chodzi :mrgreen: Więc zostajemy przy spinningu. Przede wszystkim należy się zastanowić kiedy i jak żeruje sandacz. W każdym praktycznie tekście poświęconym sandaczowi przeczytamy, że w pełni sezonu największą aktywność żerową wykazuje on w nocy oraz w pierwszych godzinach po wschodzie słońca i ostatnich przed zachodem. Więc logicznie myśląc najlepszym czasem na polowanie na sandacza będzie jednak noc, plus szarówka i świtanie. Oczywiście można też złowić sandacza w dzień, zwłaszcza gdy jest już chłodno a na niebie trudno doszukać się słońca przez grubą warstwę zalegających chmur i/lub mgłę. Sytuację poprawia nieco słaba przejrzystość wody o jakiej wspomina Grisha, lecz nie jest ona aż takim atutem ze względu na znikomą głębokość, dzięki której światło, którego sandacz jednak stara się unikać w dużych dawkach dociera prawdopodobnie do samego dna.
Spinningowe łowy sandaczowe kojarzą się dziś większości z nas z ciężkim opadem, kogutami, gumami z ciężkimi główkami jigowymi. I pewnie słusznie. Ci spośród nas, którzy zasmakowali nocnego łowienia sandaczy wiedzą, że w nocy łowi się te ryby inaczej, blisko powierzchni, czasem na płyciznach na których w dzień ciężko się nawet klenia spodziewać - mowa o rzece oczywiście. Sandacze łowi się wówczas na każde praktycznie przynęty, byleby nie schodziły zbyt głęboko. Rewelacyjne są wówczas smukłe woblery o delikatnej akcji, obrotówki typu long - nie bez przyczyny Marek Szymański w "Wędkarstwie rzecznym" wspominał obrotówkę jako najskuteczniejszą niegdyś przynętę na nocne sandacze, którą tylko z uwagi na łatwość użycia i niższą cenę wyparła guma - wahadłówki, szczególnie te smuklejsze morsy i wydry, oraz gumy na lekkich dla odmiany od dziennego łowienia główkach. Tak łowi się sandacze żerujące. Te, które akurat za żerem nie pływają i odpoczywają w swoich kryjówkach można i w nocy skusić na cięższą gumę podaną w rynnę z nurtem.
Na płytkim zbiorniku sandacze za swój domek obrały na pewno najgłębsze i najciemniejsze z możliwych miejsce (no chyba, że ktoś wpuścił tam suma) i tam w ciągu dnia siedzieć powinny i stamtąd na żer wypływać oraz po polowaniu wracać. Poszukałbym takiego miejsca i gdyby w zasięgu rzutu taki dołek się znalazł obławiać go i jego okolice wymienionymi przynętami prowadzonymi w pół wody i pod powierzchnią, można i bliżej dna, ale lepiej nie zbierać na haki wszelakiego ziela, a polująca ryba nie będzie robiła raczej problemów, że przynęta płynie 25 cm pod powierzchnią a nie 47 :P . Najlepiej łowi się między zachodem słońca i nastaniem ciemności oraz o świcie. Łowienie przeciągnięte w ciemne godziny jest trudniejsze, ale gdy wędkarz zna łowisko i jego niemiłe niespodzianki to można się i o całonocny spinning pokusić, przy czym godziny 24-2 można sobie myślę spokojnie odpuścić.
Przypon odporny na szczupacze zęby jest nieodzowny. Nie ma się co łudzić, z opisu łowiska wynika, że sandacze tam są, ale to środowisko szczupaka i zapewne zębate przyłowy będą stanowiły większość złowionych ryb, nawet w środku nocy - można się zdziwić tak jak Damian na mojej Wiśle :mrgreen:
Sandacz nie uderza z zasadzki jak szczupak, on poluje aktywnie. Być może uda Ci się zaobserwować miejsca jego żerowania, wówczas połowa sukcesu w kieszeni. Sandacze żerując zazwyczaj przemieszczają się w stadkach. Szukają miejsc gdzie "śpi" drobnica by tam napełnić brzuszki i w takich miejscach najłatwiej będzie skusić je do brania niezbyt szybko ale płytko prowadzoną przynętą - zwykle nieco mniejszą niż te adresowane dla szczupaków.
W pochmurne dni bywa podobnie. Można czasem trafić niebrzydkiego sandacza nieopodal przybrzeżnych trzcin, ale tak naprawdę to loteria. Złowiłem na spinning w jeziorze z brzegu (i to w jednym jedynym) tylko kilka sandaczy, kilku nie dałem rady, bo upodobały sobie paprochy podawane okoniom na zawodach - dlatego od razu przestrzegam, by nawet podczas połowu na małe wabiki mieć do dyspozycji sporą moc kija i linki, bo sandacz potrafi jak parowóz wjechać w zielsko a wówczas żegnaj rybo. Kiedyś na płytkim, zarośniętym starorzeczu łowiliśmy nieduże bądź co bądź sandacze na twistery zbrojone hakami Mustada mającymi ołowiane obciążenie na trzonku, w teorii bezzaczepowymi. Celem miały być szczupaki, a okazało się, że opadająca woda uwięziła tam całkiem spore stadko okołowymiarowych mętnookoch - początkowo na 5 brań udawało się wyholować jedną rybę, później się poprawiło, gdy odkryliśmy co tak zajadle uderza w gumki. Jak to przy sandaczu bywa, zacięcie musi być dość silne.
Być może przy odrobinie szczęścia i Tobie podczas poszukiwań szczupaków ze spinningiem w dłoni trafi się przyłów w postaci sandacza bez specjalnego jego szukania. Trudno mi to oceniać, na pewno na takiej wodzie złowienie go będzie bardzo trudne, choć zawsze możliwe, ot loteria, w której szanse na wygraną zwiększa ilość wysłanych kuponów, znaczy oddanych rzutów :wink:
Jak już wspomniałem moje doświadczenia w tym względzie są raczej niewielkie i częściej wynikają z przypadków, przyłowów niźli specjalistycznego, celowego nastawiania się na ta rybę w nietypowych warunkach. Stąd też sporo słów typu "może", "zazwyczaj" i innych konstrukcji słownych dających mi pewien margines, bo oczywiście zawsze może być inaczej, ryby to nie matematyka, gdzie w równaniu z tymi samymi elementami wynik zawsze będzie taki sam :wink: Sporo z tego to domysły, ale oparte o przemyślenia i mające jakieś tam podstawy logiczne czy też oparte na doświadczeniach. Niemniej jednak celowe połowy tego typu uważam za całkiem możliwe i łatwiejsze do realizacji niźli łowienie na spinning kleni w wodzie stojącej.

Pozdrawiam :)

P.S. Gdybym sam nie doświadczył, to bym nie wierzył - kiedyś sandacz w dzień wyszedł mi za gumą z dołka na wodę o głębokości ok 0,5m i po zaatakowaniu i zacięciu wyskoczył z wody jak szczupak :mrgreen: Miał około 70cm, i więcej energii podczas walki niż po jakimkolwiek sandaczu bym się spodziewał :mrgreen: Jeden jedyny, jaki z holu dał mi radość porównywalną z holu bolenia a nawet szaleńczego szczupaka czy niedużego pstrąga ;)

morrum - Pon Kwi 11, 2011 12:40 pm

Grisha napisał/a:
mam już w głowie dwie potencjalne miejscówki a dokładnie 2 betonowe ujścia wody gdzie jest w miarę czyste piaszczyste dno a w lato zbiera się mnóstwo drobnicy (głównie płotki) gdzie kapitalnie biorą okonie :razz:


Jeśli te ujścia wody DO zbiornika to fajnie, jeśli poza zbiornik, to czy czasem nie jest to jaz albo inna zapora, gdzie 50m. odległość obowiązuje wędkarzy, choć mniemam, iż jest to ten "niczyj" zbiorniczek z linami i karasiami :wink:
No takie miejsca są wprost wymarzone, jeśli dno jest czyste i do tego twarde, to możesz się pokusić o cięższe spinningowanie z klasycznym sandaczowym opadem, ale bez przesady jeśli płytko to i lżej być musi - być może któryś okoń będzie dłuższy i większy od innych, bez kropki na płetwie a za to z jakby zębami ... :mrgreen: Przynęty stosuj rozmiarowo dopasowane do wielkości drobnicy, jak a tam się zbiera :wink:

morrum - Pon Kwi 11, 2011 12:53 pm

Grisha napisał/a:
nikt mi chyba głowy nie urwie jak złowię przy nim wyrośniętego sandacza którego wypuszczę z powrotem :razz:

Co najwyżej za to, ze wypuścisz do wody zamiast do jego wora... :wink:

Ale tak jak pisałem, nastaw się na to, że w większości łowił będziesz jednak szczupaki i może okonie :wink:

Daniel - Wto Kwi 12, 2011 8:54 am

morrum napisał/a:
Jak już wspomniałem moje doświadczenia w tym względzie są raczej niewielkie i częściej wynikają z przypadków, przyłowów niźli specjalistycznego, celowego nastawiania się na ta rybę w nietypowych warunkach. Stąd też sporo słów typu "może", "zazwyczaj" i innych konstrukcji słownych dających mi pewien margines, bo oczywiście zawsze może być inaczej, ryby to nie matematyka, gdzie w równaniu z tymi samymi elementami wynik zawsze będzie taki sam Sporo z tego to domysły, ale oparte o przemyślenia i mające jakieś tam podstawy logiczne czy też oparte na doświadczeniach.


Wiedziałem ,że będzie oszczędnie ,ostrożnie i nic nie podasz "na stole" :wink:
Ja próbowałem łowić sandacze na podobnym zbiorniku spinem i mnie się nie udało . Zapewne przez to ,że byłem tam tylko 2 razy ze spinem . Ale wiadomo , jak ktoś ma do dyspozycji Wisłę czy Odrę , to jeżdżenie na takie zbiorniki to strata czasu :smile:
Miałem jednak sandacza w dzień na małym stawku ok godz . 15" jakoś pod koniec lata. Łowiłem okonie na paprochy i zdziwiłem się jak po którymś rzucie złowiłem sandacza ok 65 cm. Wiedziałem ,że sandacze tam są bo miejscowi łowili je nocą na martwą . Siedziałem też raz na wspomnianym stawie z gruntówką ale bez brania . Co ciekawe woda po zmroku ożyła i zgromadzona pod brzegiem drobnica była co chwilę atakowana przez nocnych rozbójników . Żałowałem wtedy ,że nie zabrałem spina , bo można było napewno cos wypracować . Najwięcej ataków na drobnicę można było zaobserwować w miejscu , gdzie usypana górka piasku (ok 2m) na brzegu opadała dość stromo do lustra wody . Wspomnianego sandacza też złowiłem przy tej górce .Kiedyś tam wrócę i poświęce nockę ze spinem i zobaczymy co się da zrobić .

morrum napisał/a:
Niemniej jednak celowe połowy tego typu uważam za całkiem możliwe i łatwiejsze do realizacji niźli łowienie na spinning kleni w wodzie stojącej.


Przypomniałes mi pewnego klenia , który przyprawiał mnie o zawrót głowy na jednym ze stawów gdzie stawiałem pierwsze kroki ze spinningiem . Klenik tak na oko mógł mieć 60+ i plywał sobie zawsze w sloneczny dzien pod powierzchnią wody . Nie pytajcie ile za nim chodziłem z nadzieją ,że go złowię bo mi wstyd :oops:
Ryba nie do ruszenia poprostu była i nie pomogły najlepsze zakupy przynet w wędkarskim sklepiku :mad:

morrum - Wto Kwi 12, 2011 10:04 am

Jazie w stojących wodach na spina łowiłem, bolenie też, ale klenie dały mi się w takich warunkach przechytrzyć tylko dwa razy i to po dłuuugim kombinowaniu z przynętami i prowadzeniem :wink: Poza osiągnięciem w końcu satysfakcji ze sprowokowania do brania, czas stracony, bo mogłem łowić okonie - na zawodach to było.
Daniel napisał/a:
Wiedziałem ,że będzie oszczędnie ,ostrożnie i nic nie podasz "na stole" :wink:

Trudno pisać inaczej, gdy samemu nie ma się pewności a wyniki połowów, choć i skromne ilościowo są ich próby, nie są powtarzalne jedynie zarysowują kontury pewnych prawidłowości.

Dlaczego nie wypowiedzą się ci, którzy w swoich okolicach mają nieduże, płytkie i zarośnięte zbiorniki, w których sandacze bytują i są łowione? Oni maja o wiele większe doświadczenie, którym mogą się podzielić przecież. Chyba jest ktoś taki?
Choćbym nie wiem jak się starał alfą i omegą nie jestem i nie będę, a gdy ktoś pyta o coś leżącego poza moim doświadczeniem, to po prostu zwyczajnie nie odpowiem wcale, bo i jak? :wink: Tu doświadczenia skromniutkie, to i post oszczędny :razz:
Za to o szczupakach w takich wodach mogę duużo pisać :razz:

siawes - Nie Maj 29, 2011 7:41 pm

Panowie, a czy do lowienia z gruntu sandacza przydatny jest kolowrotek w olnym biegeiem ? jedni mowia ze dobry inni ze nie i sam juz nie wiem;] bo niby sandacz jak czuje opor to odrazu wypluwa , ale jakby wolny bieg maxymalnie zluzowac to moze zylka by swobodnie bardzo schodzila.. jak sa wasze opinie i co polecacie , kolowrotek z dobrym wolnym biegie czy otwarty kablak, styropian i sygnalizator elektroniczny;]

a jakbyscie twierdzili ze wolny bieg jest dobry do lowienia sandaczy to jakie kolowrotki najlepsze polecacie no i jakas wedke dobra do lowienia duzych sztuk by ktos polecil , bylbym niezmiernie wdzieczny ;]
i jesczze mam 1 pytanko .. czy w nocy podczas lowienia moge robic tak ze otwieram kablak juz po zazuceniu , a na luznej zylce wieszam ping pong i wtedy jak zacznie skakac przy braniu to zdejmuje go i na wyczucie reszte robie? , czy lepiej wystarczy kupic naparwde dobry kolowrotek z wolnym biegiem i do tego sygnalizator elektroniczny i zestaw gotowy?
co powiecie o shimano baitruner xt (nowa seria) 4000? podobno ma najlepszy wolny bieg ze praktycznie wyciagnie zylki jest niewyczowalne.. a no i jaka wedka tez polecacie za w miare rosadne pieniadze bo kolowroten ten co chce kupic shimano to ponad 500 zl ;p do lwoienia sandaczy i sumow ktorej firmy wekdi najlepiej sie nadają waszym zdaniem

Roseth - Pon Cze 06, 2011 1:25 pm

Jeśli chodzi o kij, to ja na sandacze używam dwufuntowej karpiówki dragona (thytan).
KonPo - Wto Paź 11, 2011 11:50 am

Cześć, jak z sandaczami na chwilłę obecną. Gryzą ?
Roseth - Sro Paź 12, 2011 11:34 am

Tam gdzie są, to gryzą. Coś tam się łowi.
roberto - Sro Paź 26, 2011 7:17 pm

Czasem nie biorą ,żadna zmiana gum ani sposobu prowadzenia nie pomaga , sandacze są w łowisku i wówczas podpatrzyłem starego wyge , była połowa grudnia w miejscu gdzie od sierpnia brały było coraz gorzej w końcu w grudniu przestały brać na spina zupełnie , przyszedł gość z federkiem założył małą uklejke na zestaw identyczny jak stosowany do bocznego troka .Zarzucił i trzymał napiętą żyłke w palcach a wedkę w dłoni co minutę podciągał zestaw o 2-3m , w ciągu 2 godz wyjął 6szt a na 2 spiningi ani brania.
Michał1995 - Pon Cze 09, 2014 1:07 pm

Dziś wybieram się na nocnego sandacza i tu moje pytanie,czy warto w nocy używać kogutów ? :cool:
Błażej* - Pon Cze 09, 2014 1:18 pm

[ Dodano: Pon Cze 09, 2014 2:19 pm ]
Zadałem podobne pytanie kilka dni temu tylko pytałem o gumy.Jest kilka minut po 14 a więc na pewno zdążysz pójść gdzieś do kiosku lub sklepu ze stoiskiem prasowym i kupić lub przeczytać fajny artykuł w ostatnim WŚ na temat czerwcowych sandaczy.Tytuł artykułu "sandacze przed snem". Co do Twojego pytania, jeżeli możesz to zajrzyj do działu gdzie są opinie na temat artykułów Wś. Na moje pytanie odpowiedział tam Włóczykij.

morrum - Pon Cze 09, 2014 1:23 pm

Sandacze w nocy, podobnie jak sumy, żerują generalnie blisko powierzchni. O ile gumy, lekko obciążone, pozwalały sandacze łowić o tyle kogut, działający w zasadzie li tylko w opadzie pomijając łowienie boleni, raczej nie będzie skuteczny. Nr jeden to wąski, uklejopodobny wobler, również lekka obrotówka i wahadłówka prowadzona metr pod powierzchnią potrafi skusić nocnego, żerującego sandacza.
Michał1995 - Pon Cze 09, 2014 3:32 pm

morrum napisał/a:
Sandacze w nocy, podobnie jak sumy, żerują generalnie blisko powierzchni. O ile gumy, lekko obciążone, pozwalały sandacze łowić o tyle kogut, działający w zasadzie li tylko w opadzie pomijając łowienie boleni, raczej nie będzie skuteczny. Nr jeden to wąski, uklejopodobny wobler, również lekka obrotówka i wahadłówka prowadzona metr pod powierzchnią potrafi skusić nocnego, żerującego sandacza.

A jak należy takie gumy prowadzić ? :mrgreen:

morrum - Pią Cze 13, 2014 8:55 am

Pod powierzchnią :) Jedyne miejsce znane mi, gdzie każdy regularnie używał gum podczas nocnego połowu sandaczy było dość specyficzne jak na moje rodzinne strony. Główki dość krótkie, między nimi zaś zwaliska kamieni, płyt betonowych ze wszelkiego rodzaju drutami itp. Wówczas woblery były mniej popularne, być może z uwagi na cenę.
Prowadziło się gumę, najczęściej jasne kopyto trójkę na lekkiej główce - pi razy drzwi do 5g. Jednostajnym tempem pod powierzchnią. Czasem brały dość dobrze, czasem tylko skubały a czasem mimo słyszalnych nawet dla mnie ataków drapieżników ignorowały przynęty. W czasie gdy było sporo skubnięć i pustych brań dobrze było podczas ściągania robić przerwy, dać gumce opaść troszeczkę, czasami dawało się sprowokować sandacza do pewnego brania. Niestety urok łowiska był taki, że te prowokacje działały głównie na pręty zbrojeniowe i inne elementy dennego krajobrazu.

Zaletą miejscówki było to, że podczas niskiego stanu wody wchodziło się w taką klatkę i zbierało gumy jak grzyby po deszczu ;) Czasem własne a najczęściej innych wędkarzy.

Dziś w tych okolicach wędkarza z gumą uświadczysz tylko w dzień, podczas ciężkiej orki przywarkoczowych dołów lub szukania szczupaka, między zmierzchem a świtem wszyscy mają zapięte tylko woblery, nawet ci, którzy podczas "gumowych nocy" ciągali najwięcej sandaczy. Nie bez przyczyny.

Michał1995 - Pią Cze 13, 2014 12:07 pm

Cytat:
Pod powierzchnią :) Jedyne miejsce znane mi, gdzie każdy regularnie używał gum podczas nocnego połowu sandaczy było dość specyficzne jak na moje rodzinne strony. Główki dość krótkie, między nimi zaś zwaliska kamieni, płyt betonowych ze wszelkiego rodzaju drutami itp. Wówczas woblery były mniej popularne, być może z uwagi na cenę.
Prowadziło się gumę, najczęściej jasne kopyto trójkę na lekkiej główce - pi razy drzwi do 5g. Jednostajnym tempem pod powierzchnią.

No dzięki za podpowiedź ;) a myślisz,że na opasce dało by tak radę ?

morrum - Pią Cze 13, 2014 2:00 pm

Pewnie tak, tylko po co, skoro są prostsze w obsłudze, dalej latające, chwytniejsze, bo mocniej uzbrojone i łowniejsze woblery.
Michał1995 - Pią Cze 13, 2014 7:14 pm

morrum napisał/a:
Pewnie tak, tylko po co, skoro są prostsze w obsłudze, dalej latające, chwytniejsze, bo mocniej uzbrojone i łowniejsze woblery.
Tu się w pełni zgadzam,po prostu na razie nie mam wobków,po za tym wiem o woblerach sandaczowych tyle,że mają pracować troche mocnej niż te boleniowe :mrgreen:
morrum - Pią Cze 13, 2014 9:48 pm

Z popularnych: Salmo Sting, Salmo Minnow, Rapala Original, Rapala X Rap (ten podłużny) Gloog Nike (o ile pamiętam) i inne, podobne. Długość 6 - 11cm. Najlepiej pływające, ale i tonące przez większy zasięg mogą okazać się przydatne. Wobler ma iść płytko i niezbyt agresywnie, ot zabłąkana ukleja...
Michał1995 - Sob Cze 14, 2014 9:14 am

morrum napisał/a:
Z popularnych: Salmo Sting, Salmo Minnow, Rapala Original, Rapala X Rap (ten podłużny) Gloog Nike (o ile pamiętam) i inne, podobne. Długość 6 - 11cm. Najlepiej pływające, ale i tonące przez większy zasięg mogą okazać się przydatne. Wobler ma iść płytko i niezbyt agresywnie, ot zabłąkana ukleja...
No dzięki za podpowiedź;) woda na Odrze już spada a więc,może trzeba wybrać sie do sklepu i zakupić te wobki i dorwać jakiegoś nocno-opaskowego sandacza :mrgreen:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group