|
Już z okien samolotu Finlandia nie pozostawia złudzeń, że woda i ryby oraz drewno muszą być dla jej mieszkańców największym bogactwem. Pierwsze wrażenie jest płaskie i szarozielone. To nie górzysta i surowa przyroda Szwecji. Tu raczej wyczuwa się spokój i monotonię naszych mazurskich krajobrazów – tylko że miejscami dominacja szarych oczek nad zielonymi plamami jest niespotykana na naszym podwórku. Byłem w Finlandii pod koniec września i poza spodziewaną obfitością wody (bo w końcu, jak nie tu, to gdzie) największe wrażenie zrobiła na mnie soczysta zieleń, nie zduszona letnim kurzem i nie pomalowana jeszcze jesiennymi chłodami. Zanim jednak skosztowałem trochę tych bogactw z wędką w ręku, prosto z lotniska pojechałem do Vaaksy. |
|
Czytaj całość…
|
|
Czy można nie cieszyć się z 80-kilogramowego suma? Można - gdy Twój "kolega" kwadrans wcześniej złowi trzycyfrówkę...
To była mała, kameralna wyprawa - Maciek Rogowiecki, Paweł Netiacha i ja. Celem była wizyta w autriackim wallerkampie (czyli obozie łowców sumów), gdzie pod opieką przewodnika mieliśmy spróbować miejscowych technik łowienia sumów, a także rozpoznać warunki łowiska i bazy turystycznej pod kątem przyszłych wypraw wędkarzy z Polski. Jadąc do Włoch, nawet nie przypuszczałem, że jeden z czterech dni spędzonych w delcie Po zajmie 1. miejsce w mojej wędkarskiej kronice. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Grzechem jest nie wykorzystać miejsca w samochodzie, gdy samochód ten jedzie w nieznane i na dodatek wiezie dobre towarzystwo. Z każdej bowiem podróży można przywieźć coś nowego i cennego. Poznać kogoś na dzień albo na lata, złowić jakąś rybę bądź tylko otrzeć się o coś, co będzie tematem następnej wyprawy. Zapakowałem się więc bez wahania do auta Darka Małysza, który wraz z Wierką – rodowitą Ukrainką prowadzącą od kilku lat darkowe interesy, jechał na Wschód szukać nowych kontaktów handlowych. Trasę wyprawy zaplanowaliśmy w ten sposób, aby zwiedzić Czeremosz, którego dźwięczna nazwa odpowiada jego urodzie, a wieść gminna od stu lat donosi o wielkich huculskich głowacicach. Czasu mieliśmy "niemnogo", dwa dni - ot tyle, aby z okien samochodu popatrzeć na rzekę i w kilku miejscach rzucić spinningiem. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
U nas trocie łowi się w rzekach. W bliskiej Skandynawii równoprawnym trociowym sportem jest łowienie w morzu. Łowi się na spinning, trolling na muchę i spidolino z muszkami i robakami na haczyku. Wędkuje się z brzegu i łodzi. Trociowanie brzegowe w morzu jest najtańsze i najbardziej ekstremalne. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Zagęszczenie łososi w rzekach Kolumbii Brytyjskiej jest dla przybysza z Europy wprost niewyobrażalne. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Już za 5 minut będzie wolno łowić szczupaki. Wcześniej lepiej nie afiszować się zbytnio ze szczupakowym sprzętem, bo u nas uważane jest to za naruszenie Regulaminu, a w najlepszym razie za niezgodne ze zwyczajem pozwalającym łowić szczupaki dopiero po 1 maja. I nie pomaga zwykle tłumaczenie, że się wypuszcza, gdyż dla większości wędkarzy będzie to tłumaczenie zupełnie niezrozumiałe. Są jednak kraje, w których szczupaki łowi się na okrągło, a piszę te słowa na gorąco po powrocie z takiego kraju. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Łowcy szczupaków nie mają u nas źle. Niedaleko jest Skandynawia – szczupakowe zagłębie, gdzie już sam ogrom wody gwarantuje, że będziemy mieli po co tam jeździć jeszcze przez kilkadziesiąt lat. W Polsce szczupak też nie daje się wytrzebić, tym bardziej że hydrotechnicy co i raz fundują nam jakiś zbiornik zaporowy, gdzie przez pierwsze lata łowi się znakomicie. Łowi i zabija. |
|
Czytaj całość…
|
|
|